Logowanie

Email:
Hasło:

Przypomnij hasło...

Nie masz jeszcze konta?
Dołącz do nas!




Ekran: 1024x768
Javascript: włączone
Wiek min. 15 lat
Nieco wyobraźni


Prima (ID: 2046)


  • Ranga: Mieszkanka
  • Poziom: 71
  • Wiek: 86
  • Rasa: Jaszczuroczłek
  • Klasa: Rzemieślnik
  • Specjalizacja: Drwal
  • Charakter: Anielski
  • Płeć: Kobieta


Profil gracza:

– Pora na twoją opowieść, Syal.
Słysząc swoje imię, młoda elfka z cichym westchnieniem spojrzała na zebranych. Prawda, nie mogła już dłużej tego odwlekać. Musiała opowiedzieć im historię, choćby była to najsmutniejsza z dotąd opowiedzianych. I prawdę powiedziawszy, była. Bo Syal nie potrafiła zatrzymywać w sobie tych wesołych. A wszystko przez...
– Dobrze – powiedziała cicho. – Opowiem wam historię o zagubionej.
Wśród elfów dał się słyszeć szmer. Na twarzach niektórych dostrzegła zaciekawienie, inni wyglądali na zaskoczonych – najpewniej tym, że tym razem nie odmówiła. Poczekała, aż szepty ucichną, a potem przymknęła powieki, a jej cichy, pełen smutku głos dotarł do każdego, kto chciał jej słuchać.
– Przyszła na świat tu, w tym lesie. Była pierwszym i jedynym dzieckiem kochającej się pary elfów. Tak, pierwszym i jedynym. Dlatego właśnie otrzymała imię Prima.
Elfka przerwała na moment i mocniej zacisnęła powieki, jakby szukała kolejnych słów, którymi mogłaby namalować obraz dziewczynki. Kiedy w końcu się odezwała, w jej głosie słychać było jeszcze więcej smutku i bólu.
– Była bardzo drobną dziewczynką o długich, srebrzystych włosach, a kolor jej oczu można by porównać tylko do koloru nieba w pogodny dzień, a i to byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Gdybyście choć raz zobaczyli ten błękit, nie zapomnielibyście go już nigdy. Tak samo zresztą nie zapomnielibyście jej delikatnego głosu, którym potrafiła zaczarować każdą istotę. Była dobrym, spokojnym i niezwykle cierpliwym dzieckiem. Jej rodzice jednak, chcąc chronić ją przed wszystkim, co mogłoby czaić się na nią poza bezpiecznym domem, ukrywali ją i jej talenty przed całym światem. Nie gniewała się o to nigdy, choć czasem powtarzała rodzicom, że nigdy nie będzie taka jak oni. Że choćby świat stanął na głowie, ona zawsze pozostanie po prostu sobą.
Syal znów zamilkła i milczała tak długo, że te mniej cierpliwe elfy pewne były, że historia nie zostanie dokończona. Elfka jednak nie zamierzała się wycofywać – nie tym razem.
– Pewnego dnia jednak, kiedy jej rodzice otworzyli oczy, Primy z nimi nie było. Szukali jej wszędzie. Pytali o nią inne elfy, ale ci, nie znając dziewczynki, nie potrafili pomóc. Obiecywali tylko, że pomogą jej szukać. Niestety, nie znaleźli. Dotąd dobrze strzeżony skarb po prostu zniknął. Rozpłynął się, jakby nigdy nie istniał. Od tamtego dnia minęło już kilka lat, ale rodzice Primy nie tracą nadziei. Wciąż jej szukają, choć wiedzą, że elfka musiała się zmienić: podrosła, może rozwinęła magiczne talenty, które w jej rodzinie ma tylko ona. Wciąż wierzą, że żyje. Wciąż mają nadzieję, że kiedyś wróci. Czasem można ich zobaczyć, jak nocami chodzą po lesie, pragnąc usłyszeć jej śpiew.
Przerwała po raz trzeci, bo do powiedzenia zostało właściwie niewiele. Ale to właśnie było dla niej najtrudniejsze. Przez chwilę, walcząc z coraz mocniej zaciskającym się gardłem, potrafiła tylko otwierać i zamykać usta. A potem jej ciche, ostatnie dzisiaj słowa, poruszyły wielu z tych, którzy przyszli jej wysłuchać.
– Jeśli więc kiedyś zobaczycie bardzo drobną elfkę o srebrzystych włosach, jeśli zapamiętacie błękit jej oczu, jeśli w jej głosie usłyszycie tysiące dzwoneczków, proszę, błagam, sprowadźcie ją do domu. Powiedzcie jej, że wciąż za nią tęsknię. I że nigdy nie stracę nadziei.