Logowanie

Email:
Hasło:

Przypomnij hasło...

Nie masz jeszcze konta?
Dołącz do nas!




Ekran: 1024x768
Javascript: włączone
Wiek min. 15 lat
Nieco wyobraźni


Archael (ID: 357)


  • Ranga: Mieszkaniec
  • Poziom: 4
  • Wiek: 783
  • Rasa: Wampir
  • Klasa: Mag
  • Płeć: Mężczyzna


Profil gracza:

Targowisko miejskie to miejsce pełne wszelkiego rodzaju istot i nie chodzi wyłącznie o różnorodność ras. W tym miejscu spędzają czas baby i przekupki, plotkujące panny, panowie. nie zabraknie tu kupców, nie tylko tych, którzy rozstawili swoje stoiska, ale i takich, którzy swój towar trzymają pod płaszczem. Wielu jest tu też złodziei, czyhających na łatwy łup, żebraków, a wraz z nimi strażników i milicjantów.
Także miejsce to jest pełne ludzi, zawsze głośne, gwarne, pełne różnorodności. Taką też różnorodność prezentowała pewna budka z boku, zbudowana z drewna, nie wyróżniająca się niczym szczególnym, prócz prostoty wykonania. Nie był to budynek, ani obwoźny stragan, nie był to również otwarty kiosk, po prostu budka drewniana, bez okien, z płaskim dachem i drzwiami. Nad budką jednak unosiły się napisy, stworzone z samego światła, lewitujące nad drzwiami i jaśniejące błękitem i czerwienią na zmianę, lub mieszając te kolory: "Usługi magiczne. Identyfikacja, zdejmowanie uroków, rzucanie klątw i inne."
Otwierając drzwi widziało się mrok i słyszało głuchą ciszę, dochodzące ze środka, tak bardzo kontrastujące ze słonecznym, głośnym targowiskiem na zewnątrz. Gdzieś z oddali, zupełnie dalej, niż można by się spodziewać po rozmiarach samej budki, jaśniało światło, jakby płomień świecy w nocnym lesie.
Po zamknięciu za sobą drzwi, wszystkie głosy z zewnątrz cichły, jakby ściany nie pozwalały przejść żadnemu dźwiękowi, panowała tu cisza, ale już nie była głucha, tajemnicza, była uspokajająca, skupiająca myśli i wyostrzająca zmysły. Ponadto, po zamknięciu drzwi, światełko z oddali powiększyło się i wypełniło całe pomieszczenie, które okazało się dużo większe niż sama budka wyglądała z zewnątrz. W pomieszczeniu znajdowało się mnóstwo różnorakich przedmiotów - ubrania, narzędzia, broń, pancerze, biżuteria, zwoje, księgi, meble, można by rzec że wszystko, niemal jak w komisie, a jednak inaczej. Z każdego z przedmiotów emanowała niepokojąca aura, użytkownicy magii, wrażliwi na mistyczną moc, mogli wyczuć tu klątwy i uroki, zaklęte w przedmiotach. Osoby z mniej wrażliwym zmysłem czuły po prostu, że z tymi przedmiotami nie do końca wszystko jest w porządku, choć nie potrafili opisać owego uczucia.
Na końcu pomieszczenia stał okrągły stolik, za którym w fotelu, siedział białowłosy elf. Przed nim, po drugiej stronie stolika znajdował się wysoki fotel, wykładany poduszkami, najprawdopodobniej dla gościa. Elf wskazał fotel delikatnym ruchem smukłej dłoni i uśmiechnął się ciepło, po czym odezwał aksamitnym, spokojnym głosem.

- Usiądź proszę i powiedz, co Cię do mnie sprowadza?

***********


-Isanti!
Elf krzyknął tak głośno, że mało nie wypluł płuc.
- Co Ty robisz? Zostaw to i pomóż mi!
Ognisty deszcz padał coraz mocniej, był nie tylko gęstszy, ale i każde "krople" sprawiały wrażenie coraz większych i cięższych. Portal za grupą magów był otwarty, duży, pulsujący energią i światłem. Magowie utrzymywali portal, oraz magiczną barierę nad miastem, chroniącą mieszkańców uciekających przed końcem świata, przez portal do innej krainy.
Isanti była elfką inną niż wszystkie. Fascynowała ją śmierć i zniszczenie w jak najgroszej formie, służyła mrocznemu bóstwu Sithowi, ale nie była do końca zła, była chaotyczna na swój sposób i potrafiła dokonywać nawet heroicznych czynów. Portal i magiczna bariera były jej pomysłami, gdy bogowie opuścili ten świat i to ona ustabilizowała wyjście portalu w innym świecie. Teraz jednak patrzyła z rozbawieniem poza mury miasta, na ginących w ogniu ludzi i zwierzęta, jej oczy płonęły radością. Kobieta była ciotką Archaela, choć w ogóle go nie przypominała i była w jego wieku. Elfka odwróciła się z zawodem, przewróciła oczami i pomogła w utrzymywaniu bariery.

- Zostaw ją. Znając życie, to to wszystko jest i tak bez sensu, bo wyjście z portalu ustawiła nad jakimś wulkanem.
Elfka rzuciła mordercze spojrzenie Liszowi, tuż obok Archaela, ale nic nie odpowiedziała. Gdy odwróciła się, nie można było oprzeć się wrażeniu, że uśmiechnęła się.
- Przestań Nasten, mam do niej zaufanie.
Odpowiedział Archael i wyraźnie słychać było pewność w jego głosie. Znał Isanti mniej więcej tyle samo czasu co Nastena i był pewien, że mimo dużo spokojniejszego charakteru Lisza, byłby bardziej skłonny powierzyć swoje życie ciotce.

Corholio, elf wysokiego rodu, niezwykle wprawiony w łuku i mieczu, bohater krainy, który nie raz przeciwstawiał się mrocznym siłom, prowadził pochód uciekających. Wynajdował ich, poukrywanych w domach i piwnicach, oraz przeprowadzał przez miasto bezpiecznymi ścieżkami, wprost do portali. Niezwykła charyzma elfa pozwalała mu skutecznie panować nad chaotycznym tłumem.
Król Atuan rządził królestwem kolejną kadencję. Co prawda jego miejsce zajął Azkres, jednak nowy władca uciekł z krainy jeszcze przez końcem. Atuan był postawnym mężczyzną, ubrany w zbroję z białego złota, stał na koniu przy portalach dodając otuchy ludziom. Niechętnie żegnał się z tymi ziemiami, ale bez wsparcia bogów, nie mogli tu żyć.

- Próbowałam wszystkiego - Powiedziała nietoperzyca, siadająca na ramieniu Archaela, stworzenie to było chowańcem, nie do końca zwierzęciem, do tego niezwykle lojalnym wobec czarodzieja. Archael pokręcił ze smutkiem głową. Nie widział Rozetty i Sirivalli od kilku lat, od czasu gdy po prostu... zniknęły. Sirivalla była żoną Archaela, ale w pewnym momencie po prostu uciekła, zabierając ze sobą ich kilkuletnią córkę Rozettę. W małżeństwie im się układało, choć Siri często miewała skrajne wahania nastrojów, raz była rozbawiona i pełna energii, innym razem robiła się nie tylko złośliwa, ale wręcz zła, jakby łącząc w sobie dwie dusze. Od tamtej chwili Archael poszukiwał żony, jednak nie mógł jej odnaleźć. Teraz nie mógł już się łudzić, że kiedyś zobaczy córkę. Po jego policzku przebiegła pojedyncza łza, jednak był pogodzony już z tą myślą, teraz musiał zaopiekować się kimś innym.
- Lilianna
Zawołał do druidki stojącej nieopodal, utrzymującej portal, przez który przechodziły zwierzęta.
- Musisz już iść, za chwilę kończymy.
Powiedział do elfki, którą poślubił zaledwie przed rokiem. Druidka pokręciła tylko głową.
- Idź, nie ma już wiele czasu, a chciałbym, żebyś poprowadziła ludzi po tamtej stronie, nim zamkniemy portal.
Dziewczyna chciała się kłócić, ale ostatecznie dała za wygraną, pocałowała Archaela w policzek, a chowaniec Archaela - Sentia, przeskoczył na ramię druidki, po czym obie udały się przez portal.
Arael, młody czeladnik Archaela, wraz z Tivą - łuczarką, dzięki której myśliwi mieli czym polować - zakończył zwoją część pracy przy portalach i również przeszedł do innej krainy.
Ostatnimi przy pracy byli Archael, Isanti i Nasten. W końcu przyszła pora na nich. Gdy Nasten i Isantii odeszli, Archael przerzucił część mocy na kryształ ogniskujący, który miał utrzymać portal jeszcze przez kilka minut, by elf zdołał przez niego przejść przez zapadnięciem.
Gdy tylko kamień został umieszczony na kosturze, a kostur wbity w ziemię, Archael postanowił przejść. Nagłe uderzenie olbrzymiej płonącej skały o sklepienie magicznej bariery zniszczyło jej strukturę, a wstrząs i eksplozja magicznej mocy zniszczyły kamień ogniskujący. Archael rzucuł się w kierunku portalu, jednak ten zamknął się, nim mężczyzna do niego dotarł. Elf upadł na zniszczoną, brukowaną uliczkę...


//nc
- Byłem tu kiedyś, ale nie miałem okazji zadomowić się, może tym razem będzie lepiej.
- Jeżeli masz ochotę na sesję to pytaj śmiało, po to tu jestem, ale nie wiem na ile sobie mogę pozwolić.
- Informacje będą przybywały z czasem, tak samo jak sam profil.
- Później to miejsce znajdzie się na dole

https://www.youtube.com/watch?v=5g8ykQLYnX0&index=13&list=RDEMof1B_qVrAM-7fKd6KTmz6Q

Gracz Pani Never (ID: 425), przekazał(a) ci 100000000 sztuk złota.
//