
Profil gracza:
VALTHERION — DZIECIĘ ZIELONEGO OGNIA
Niewielu pamięta, skąd przybył Valtherion. Jedni powiadają, iż narodził się w cieniu starych lasów, inni zaś twierdzą, że pierwszym jego domem była kamienna pracownia pełna retort, ksiąg i woni przedziwnych ziół. Sam Valtherion nigdy nie zwykł prostować tych opowieści. Mawiał jeno, że „każda prawda potrzebuje odrobiny kłamstwa, by przetrwać próbę czasu”.
Jako gnom od najmłodszych lat wykazywał niezwykłą ciekawość wszystkiego, co rosło, więdło, gniło lub zmieniało swą naturę pod wpływem magii. Podczas gdy inne gnomy poznawały mechanizmy zegarów i kunszt konstrukcji, Valtherion spędzał długie godziny pośród leśnych ostępów, zbierając korzenie, liście i grzyby, których nazw nie znały nawet stare zielniki.
Z czasem jego zainteresowanie przerodziło się w obsesję.
Poznał tajemnice alchemii, ucząc się warzyć mikstury z rzeczy, które dla zwykłego człowieka byłyby jedynie chwastami i odpadkami natury. Potrafił wydobyć truciznę z niewinnego kwiatu, lekarstwo z jadowitej rośliny, a z odpowiednio przygotowanych składników — eliksir zdolny na krótko oszukać samo ciało.
Lecz alchemia nie była jego jedyną sztuką.
Valtherion odkrył, że rośliny, minerały i metale posiadają własną pamięć magiczną. Właściwie przygotowany składnik mógł stać się naczyniem dla zaklęcia. W ten sposób rozpoczął naukę zaklinania przedmiotów.
Przez lata eksperymentował z runami, esencjami i pradawnymi formułami. W jego dłoniach zwyczajny pierścień mógł otrzymać właściwości ochronne, ostrze nasiąkało magiczną energią, a pozornie zwykły amulet stawał się nośnikiem zaklęcia.
Nie wszystkie eksperymenty kończyły się powodzeniem.
W jego pracowni do dziś znaleźć można przedmioty, których lepiej nie dotykać. Niektóre szepczą po zmroku. Inne zmieniają temperaturę, gdy w pobliżu pojawia się magia. Są też takie, których Valtherion nigdy nie ukończył — i których przeznaczenia sam już nie pamięta.
Mimo swej wiedzy nie jest jednak wyniosłym uczonym zamkniętym w wieży. Valtherion wyrusza w świat, poszukując coraz rzadszych składników, zapomnianych receptur oraz przedmiotów skrywających ślady dawnej magii. Las Lerven jest dla niego równie cennym miejscem jak stara ruina czy opuszczona krypta.
Dla jednych jest tylko ekscentrycznym gnomem z wiecznie poplamionymi odczynnikami dłońmi.
Dla innych — niezwykle uzdolnionym alchemikiem.
Ci zaś, którzy mieli okazję zobaczyć jego zaklęcia, wiedzą, że pod niewielkim wzrostem i pozornie niegroźnym obliczem kryje się umysł, który potrafi połączyć naturę, alchemię i magię w sposób, którego wielu uczonych nigdy nie zdołało pojąć.
Valtherion nie szuka sławy.
Szuka odpowiedzi.
A im więcej ich znajduje, tym bardziej zaczyna podejrzewać, że niektóre sekrety świata zostały zapomniane nie dlatego, że były nieistotne...
Lecz dlatego, że ktoś bardzo chciał, aby nigdy nie zostały odnalezione.
|