Logowanie

Email:
Hasło:

Przypomnij hasło...

Nie masz jeszcze konta?
Dołącz do nas!




Ekran: 1024x768
Javascript: włączone
Wiek min. 16 lat
Nieco wyobraźni


Aerith Vasati (ID: 1315)


  • Ranga: Mieszkanka
  • Poziom: 37
  • Wiek: 65
  • Rasa: Człowiek
  • Klasa: Rzemieślnik
  • Specjalizacja: Zielarz
  • Charakter: Dobry
  • Płeć: Kobieta


Profil gracza:

Miewam zmienne IP


Metryka:
Imię: Aerith
Nazwisko: Vasati
Wiek: 21 lat
Rasa: człowiek
Profesja: handlarka

- Łapać ją! Łapać! Złodziej!
Dziewczynka obróciła się z przerażeniem. W jej zastygłej dłoni wciąż jeszcze widniała pękata sakiewka. Oddawać ją? Nie oddawać...? Biegło ku niej kilkoro ludzi - wiedziała, że jeśli zaraz się nie schowa, dopadnie ją straż, a to... cóż, to się nie mogło skończyć dobrze.
Zacisnęła piąstkę na sakiewce i dała nura w najbliższą alejkę, czując, jak serce jej wali w piersi. Nie powinna była okradać w jasny dzień - ale cóż zrobić, kiedy żołądek jej skręcało z bólu, a łatwiej było okraść jakiegoś szlachciurę niźli handlarza? No i - przyznajmy to szczerze - miało się wówczas mniejsze wyrzuty sumienia. Szlachcice nie pracowali. Oni wykorzystwyali ludzi, zaś handlarze stali tam i może wyzywali na kupujących, ale życie ich wcale nie było łatwe.
Przez moment myślała, że jest bezpieczna. Przyciskając plecy do zimnego muru, a sakiewkę do piersi, zamknęła oczy. Słyszała kroki przebiegających opodal ludzi, a następnie ciężkie sapanie starszego jegomościa, którego właśnie okradła. Wreszcie nastała cisza. Odetchnęła głęboko.
- A więc tutaj się schowałaś.
Dziewczynka otwarła szeroko oczy ze zdumienia, ale nie zdołała krzyknąć, tak była przerażona.
- Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy.
Stał przed nią mężczyzna w średnim wieku, z ciemną, krótką brodą i ciepłymi, czarnymi oczyma. Zwracał się do niej łagodnie, lecz ona była niczym dzikie zwierzę: nie tak łatwo było jej zaufać obcym.
- Jak cię zwą?
- Pies twą matkę lizał! - warknęła dziewczynka.
Mężczyzna westchnął i postąpił parę kroków do przodu. Dziewczynka odsunęła się, lecz odkryła, że to ślepy zaułek. Mogła tylko kopnąć tego człowieka między nogi i uciekać dalej - lecz czy wówczas nie złapałaby jej straż?
- Może inaczej - podjął nieznajomy, wyciągając dłoń w jej kierunku: miał na niej wielkie znamię albo ślad po poparzeniu. - Nazywam się Dregan Vasati. Jak brzmi twoje imię?
Chłodne spojrzenie ciemnych oczu. Niewielkie usteczka drgnęły lekko.
- Gvyn - odpowiedziała dziewczynka.
Mężczyzna zacmokał.
- Nie podoba mi się twoje imię - wyznał.
- A mnie twoje! - warknęła ona.
Ku jej zdumieniu, na twarzy Dregana pojawił się lekki uśmiech. Po chwili czuła jego dłoń na swojej dłoni.
- Chodź ze mną.
I poszła.

***


W domu Dregana dziewczynka mogła się umyć i ubrać. Potem dostała ogromną grudę sera i dwie pajdy gorącego jeszcze chleba. Jeszcze nigdy nie jadła niczego równie dobrego.
- Chciałabyś tu zostać? - spytał mężczyzna, siedząc tuż przy niej przy stole i przyglądając jej się z zainteresowaniem.
Teraz, kiedy już się umyła, okazało się, że ma bladą skórę, jakby dawno nie wychodziła na światło dzienne, ciemne, lśniące włosy i takież oczy. Nie była bardzo ładna; być może dlatego, że zdawała się nad wyraz wychudzona.
- Nie - odpowiedziała.
- Masz rodziców?
- Nie.
Dregan westchnął i zmęczonym ruchem przetarł oczy.
- Zostań tu tak długo, jak tylko zechcesz.
I została.
Wpierw tylko na jedną noc. Potem na tydzień. Na miesiąc.
Na zawsze.

***


- Naprawdę nie podoba mi się twoje imię - powiedział spokojnie Dregan, patrząc na dziewczynkę, która pomagała mu w sortowaniu tkanin: miały one wyruszyć za morze następnego ranka. - Skąd je masz?
Dziewczynka wzruszyła ramionkami. Nadal była przerażająco chuda, ale jej buzia już nieco się zaokrągliła i nabrała rumieńców.
- Rozmawialiśmy już o tym, Gvyn. Kiedy cię pytam, masz odpowiadać.
Gvyn westchnęła i przerwała pracę.
- Tak mnie nazywali inni - odparła gorzko.
- Inni?
Skinienie głową. Dregan zmarszczył czoło.
- Co, inni złodzieje?
Dziewczynka skuliła się nieco, na co mężczyzna sięgnął ku jej dłoni. Nadal wydawała się dziwnie płochliwa, jak wówczas, gdy spotkał ją po raz pierwszy.
- Nie musisz mi tego wypominać - bąknęła.
- Ależ ja ci niczego nie wypominam! Właśnie dlatego chcę móc cię nazywać inaczej. Dać ci imię, które nie będzie przypominało ci o przeszłości.
Nastała cisza. Gvyn skupiła się na pracy. Jej mina niczego nie wyrażała.
- Aerith - usłyszała nagle. Uniosła wzrok.
- Co proszę?
- Aerith - powtórzył Dregan. - Od dzisiaj tak się będziesz nazywać. Aerith Vasati.
- Vasati? - zdziwiła się dziewczynka. - Przecież to twoje...
- ...moje nazwisko? Wiem. Chcę... chcę, żebyś to wszystko po mnie przejęła. Cały ten interes. Kiedy już...
Nie dokończył. Chude ramionka zacisnęły się wokół niego; on zaś z dziwną czułością ucałował czubek głowy dziewczynki.

***


Aerith rosła. Z dziewczynki stała się panienką, z panienki - dorosłą kobietą. Widząc ją piękniejącą z każdym rokiem, Dregan nie mógł się nie cieszyć. Dziewczyna okazała się być całkiem pojętna i utalentowana, jeśli chodzi o handel. Całkiem sprytnie przemyśliwała pewne strategie, dlatego pewnego dnia uznał, że czas pozwolić jej działać na własną rękę.
- Wyruszysz do Elakki - powiedział. - Wsiądziesz na statek wraz z naszymi towarami i zajmiesz się tam handlem. Wrócisz, gdy wszystko sprzedasz.
- Ale...
W oczach zabłysły jej łzy. Wiedziała, że jest już dorosła - powinna się cieszyć, a nie smucić. A jednak do tej pory niewiele czasu spędzała bez towarzystwa swojego opiekuna i trudno jej było sobie wyobrazić tak daleką podróż.
- Proszę cię, Aerith. Potrzebuję kogoś zaufanego.
Dziewczyna westchnęła.
- Pojadę.

OT:
1. Sesja? Nie pytaj - pisz.
2. Tak, piszę wszystko.
2a. Tak, również sesje 18+, ale nie tylko. Nie ograniczam się do jednego typu sesji. Naprawdę piszę wszystko.
3. Jestem dorosła; mam swoje życie, pracę itd. itp. Mogę mieć więcej lub mniej czasu; proszę, miej to na uwadze.

WAŻNE
ergo szanujmy się

Rozmawiaj - nie obrażaj.
Dyskutuj - nie udowadniaj.
Szanuj - nie oceniaj.
Uznaj rację, którą ktoś ma.
Zrozum, że ktoś może mieć inne zdanie niż Twoje, swoje racje, które są tak samo istotne jak Twoje.
Bardzo łatwo ukryć się za ładnym avatarkiem - albo za jego brakiem. Zamiast potrząsać rozumkiem, po prostu szanuj drugiego.


Prezenciki


Gracz Sumarlidi Halzaredo o ID:203
przekazał(a) Ci chowańca Order najlepszej karczmarki.
*ociera łezkę*

Gracz Veena Thilwest o ID:308
przekazał(a) Ci chowańca Taczka cukierków .
To dla Ciebie, Lisku! Tylko nie zjadaj mi wątroby!

Gracz Morgia Anaverth o ID:828
przekazał(a) Ci chowańca Złote pióro.
Hurra! Mam pióro!

Gracz Sira Vini o ID:612
przekazał(a) Ci chowańca Głęboki wór na głębokie opisy.
Teraz mogę mieć ich więcej!