Logowanie

Email:
Hasło:

Przypomnij hasło...

Nie masz jeszcze konta?
Dołącz do nas!




Ekran: 1024x768
Javascript: włączone
Wiek min. 15 lat
Nieco wyobraźni


Gafar (ID: 529)


  • Ranga: Mieszkaniec
  • Poziom: 248
  • Wiek: 241
  • Rasa: Krasnolud
  • Klasa: Barbarzyńca
  • Charakter: Anielski
  • Płeć: Mężczyzna


Profil gracza:

28 dzień ery – reset postaci, ciekawe co uda się ugrać na IA z miesięczną stratą

Dzień 0

Znalazłem się w ciężkiej grupie – trzech byłych czempionów, plus Rógo który kilkakrotnie otarł się o ten tytuł mówi samo za siebie. Na szczęście w mojej grupie znalazły się dwie osoby z klanu, co prawda elfy, ale zawsze to jakieś towarzystwo. Elfy chyba też się ucieszyły z mojego towarzystwa bo zaprosiły mnie do siebie na wieczorną popijawę by odstresować się przed walkami, było to bardzo miłe z ich strony, bo szwendam się z nimi od niedawna…

Dzień 1

Obudziłem się w stajni śpiąc na sianie i to nie do końca czystym. Na szczęście to były tylko moje wymiociny. Elfie wino to zło w czystej postaci dla krasnoludów, nieźle mnie urządziły te elfy. Podszedłem do poidła wsadziłem łeb do poidła, piłem długo. Otrzeźwiałem trochę I rześkim krokiem poszedłem do zbrojowni klanu, po drodze wymiotując zaledwie raz, zwinąłem co tam było i na arenę. Elfy już czekały…

Z walk nie pamiętam za wiele, były jakieś błyski kilka strzał I miły uśmiech miłej uzdrowicielki. Dziś czekała mnie jeszcze jedna walka z Vuko, ale jak zobaczył w jakim jestem stanie przełożyliśmy to na następny dzień, dobry z niego krasnolud.

Dzień 2

Krasnowodzkie piwo jest ambrozją dla krasnoluda i stawia na nogi, mówią również, że jest wstanie zdjąć każdy urok, kwestia zastosowanej dawki.

Gafar vs Vuko
Bez zbędnych uprzejmości przeszliśmy do zufechten (patrz. słowniczek na dole). Kiedy on przeszedł do dachu skoczyłem na niego z zwerhau, on w ostatniej chwili się zasłonił, ciąłem z drugiej strony, ale brzdęk metalu uzmysłowił mi, że również z tej strony również się zasłonił, nie przerywałem natarcia: zwer na drugą i dalej zwer, zwer, unter zwer, zwer i no i tu Cię mam, zamiast zaatakować z drugiej strony, na co wskazywał mój ruch ciała poszedłem zaatakowałem z tej samej strony, a jego miecz czekał na mnie po przeciwnej stronie, to musiało się skończyć tylko w jeden sposób – właśnie zarobiłem pierwsze punkty na tych Igrzyskach!

Dzień 3

Gafar vs Likato
Kolejna walka z krasnoludem, ale tym razem znacznie silniejszym.
Zufechten było bardzo trudne, nie mogłem się odsłonić z żadnej ze stron a sam musiałem trafić tak by powalić przeciwnika jednym ciosem, drugiego mogłoby nie być komu zadać. Walka dla widowni musiała być bardzo nużąca, raptem kilka cięć i sztychów i to w bardzo bezpiecznym dystansie. Pojedynek przerwali nam zdegustowani sędziowie, twierdząc że czas się skończył i nie za to ludzie płacą, przychodząc na arenę.

Gafar vs Reeira

Ojjj... Nie doceniłem jej sił. Słyszałem, że jest dość szybka więc stanąłem w długim punkcie aby dać sobie czas na reakcję, a na niej wymusić kilka atak, zanim wejdzie w dystans aby mnie trafić.
Co na niej wymusiłem tak zrobiła – zaatakowała krumphau, ale z taką siłą, że mój miecz wbił się w ziemię, potem przeszła od razu do schielhau – nie miałem szans się obronić, ledwo co ustałem to trafienie, a ciepła krew spłynęła mi z głowy po szyi. Dalej już się bardziej pilnowałem, przeszedłem do żelaznej bramy i nie pozwoliłem się więcej trafić, a moje dwa cięcia które na bank doszły, nie robiły na niej większego wrażenia.

Gafar vs Nithrom
Pierwsza walka z magiem jaką pamiętam.
Była dość krótka, nie wiedząc czego się po nim spodziewać zaszarżowałem nie bacząc na rzucane czary w moją stronę, nie zrobiło to na nim wrażenia, rzucał czary dalej, dlatego zacząłem przeraźliwie wrzeszczeć, tego chyba się nie spodziewał, dał krok w tył potykając się o własną szatę, przewrócił się, chcąc się ratować wypuścił kostur wprost pod moje nogi.
Przewróciliśmy się oboje, tuż obok siebie – ja upadłem tak, że mam zbite kolano, on z moim mieczem w śledzionie…

Dzień 4
Dzień wolny poświęcony obserwowaniu przeciwników.

Dzień 5
Gafar vs Rógo
Szył we mnie strzałami niemiłosiernie i każdą trafiał – stężenie jaszczurczej trucizny we krwi
niebezpiecznie zbliżał się do poziomu krasnoludzkiego piwa, że też żaden alchemik nie wymyślił na to lepszego antidotum. Rógu unikał moich ciosów mojej broni bezbłędnie, ale nie wiedział, że ja nie poluje na jego głowę, a ogon i nie mieczem, a stopom. W końcu trud się opłacił i ogon znalazł się pod moją stopą, w tak unieruchomiony obiekt nawet ja byłem w stanie trafić.

Gafar vc Methezeer
Methezeer widząc moją walkę z Rógo nie pozwolił mi się zbliżyć bliżej niż na parę metrów. Strzał, odbiegnięcie, strzał i odbiegnięcie i tak w kółko, nie miałem szans na walkę przy takiej taktyce.
Kolejny remis do kolekcji.

Postanowiłem zostawić oryginalne nazewnictwo niemieckie z traktatów, bo na język polski każdy tłumacze to jak chce...

Słownik:
Zufechten – początkowa i najważniejsza faza walki, przeciwnicy się w niej poruszają przechodząc od postawy do postawy szukając odpowiedniego;

Hau – ciencie, uderzenie;

Zwerhau – trzecie uderzenie mistrzowskie w naukach Lichtenauera. Poziome ciencie wykonywane z prawej strony krótkim ostrzem, a z lewej długim – przełamuję postawę dachu;

Unter hau – cieńcie od dołu;

Krumhau – drugie uderzenie mistrzowskie w naukach Lichtenauera. Poprzeczne uderzenie często wymierzone w ręce przeciwnika.

Schilchau – czwarte uderzenie mistrzowskie w naukach Lichtenauera. Górne uderzenie zadawane krótkim ostrzem w twarz lub ramię przeciwnika.