Logowanie

Email:
Hasło:

Przypomnij hasło...

Nie masz jeszcze konta?
Dołącz do nas!




Ekran: 1024x768
Javascript: włączone
Wiek min. 16 lat
Nieco wyobraźni


Ihrielli Avelorn (ID: 232)


  • Ranga: Mieszkanka
  • Tytuł: Legendarny Drwal
  • Poziom: 126
  • Wiek: 1239
  • Rasa: Elf
  • Klasa: Rzemieślnik
  • Specjalizacja: Alchemik
  • Charakter: Dobry
  • Płeć: Kobieta


Profil gracza:

Informacje dla władzy:
Loguje się z laptopa jak i z telefonu, stąd czasami różne IP.
Nie bawię się w multikonta.
Dziękuję


Profil w przebudowie. Nadal próbuję napisać true profil. Atrapa mojej marnej twórczości może zawierać obraźliwe dla niektórych sformułowania!

Wstęp, jednej z dramatycznych chwil życia seniorki:

Powiadają, że kiedy człowiek lub w tym przypadku gnom, dożyje sędziwego wieku, czyli takiego, w którym jak wstaje zmęczonym po pobudce z łoża lub czasami spod stołu z zarzyganej podłogi, to zyska się posłuch społeczny, no i co najważniejsze emeryturę, czyli mówiąc krótko, złoto. Ale do rzeczy! Historia ta niezbyt fascynująca, zawierająca trudy życia nobliwej kobiety, nie wyróżniającej się właściwie niczym na tle mieszkańców królestwa. A oto początek…
-Jak to nie będę otrzymywała wypłaty emerytowanego pracownika?! – leciwa kobiecina wstała energicznie, jak na jej wiek. – Panie! Toć to grabież w biały dzień!
Wymachując siekiera w wszystkie strony świata, starała się dosięgnąć jej narzędziem pracy, no w tej sytuacji akurat potencjalnie śmiercionośną bronią w krzepkiego faceta, który ze znudzeniem czekał, aż babuleńka uspokoi się.
- Pani Pearl. Rozumiem Pani zdenerwowanie na te wieści, ale… - ledwie uniknął zgubnego zamachu siekierą , nie tylko na jego życie, a także na jego nieskazitelny wygląd fizyczny.- Proszę uspokoić się! – Wykorzystał swoją młodość, a także jego mięśnie, zbudowane nie w trakcie pracy lub ćwiczeniom, ale licznym ucieczkom przed strażnikami miejskimi, ewentualnie tocząc walki na pieści w okolicznej tawernie do zuchwałego odebrania siekiery z rąk staruszki.- Proszę w tej chwili usiąść. Więcej nie będę powtarzał.
Pani Pearl wiedziała, że opór w tej sytuacji jest daremny, więc bardzo, ale to bardzo niechętnie usiadła z powrotem na krzesło, wyczekując , co  ten niewychowany młodzian ma do powiedzenia.
- Zarząd miasta podjął decyzję o zniesieniu wypłacenia emerytury pracowniczej, z powodu nadwyżki wydatków w stosunku do dochodu z budżetu. – spojrzał na nią, starając zachować neutralny wyraz twarzy.
- Panie! Gówno za przeproszeniem, a nie wydatki! – spojrzała na niego z poirytowaniem. –Może jestem stara, ale wiem, że to tylko oficjalna wymówka, aby głupi lud nie zagłębiał się w temat, a tak naprawdę musi zapłacić kilku osobom w zamian za milczenie…
- Skąd Pani może niby wiedzieć? – przerwał jej , najbezczelniej zakłócając jej tyradę.
-  Bo otóż …-powiedziała z chytrym uśmieszkiem staruszka. – składa się, że mam szczęście, iż dowiedziałam się o kompromitującej sprawie, dotyczącego naszego burmistrza.
- Tak? – nawet w tym stereotypowym męskim osobniku, uaktywniło się wścibstwo godne największej plotkary.
- Po prostu dowiedziałam się, że jego cnotliwa żona, owszem urodziła dziedzica tego rodu, jednakże ojcem dziecka jest młodszy brat szanownego burmistrza. – wzruszyła ramionami, jakby nic.
- Na Bogów! – zawołał ateista, podskakując z krzesła. -  Pani Pearl! Powiadam Pani, że kiedyś wścibstwo zaprowadzi Panią do grobu!
- Pan głupi, czy co? – spojrzała na niego, próbując zrozumieć jego tok myślenia. – Tak się składa, że niedawno wykupiłam miejsce na cmentarzu, obok rodzinnego mauzoleum, Pana burmistrza.

----------------------------------------------------------------------

- Wiesz co, Ihrielli? - na ładnej twarzy kobiety powstała pionowa zmarszczka, na skutek marszczenia brwi, jako znaku trwającego procesu myślenia. - Mąż wyrzucił mnie z domu! A wszystko to przez tego elfickiego krętacza! - wzburzona uderzyła pięścią o blat stołu, rozlewając przy tym herbatę z filiżanek.
- Dopiero? I tak ten stary pierd wytrzymał z Tobą sześćdziesiąt lat. To i tak wystarczająco długo, jak na status małżeństwa z największą plotkarską jedzą w mieście. - Jak gdyby nic, gospodyni zajadała się domowym wypiekiem w zaciszu domowego miru.
Cała ta historia ma swój początek tydzień temu, kiedy w mieście Sith odbywało się wielkie targowisko, skupiające handlarzy z całego kraju, sprzedających swoje wyroby rzemieślnicze na głównym placu miasta.
Jak każdy wie, że targowiska to tak jakby sabat czarownic. Tylko w tym przypadku tymi wiedźmami są starsze kobiety, odziane w najlepsze swe ubrania, tak aby zaprezentować wśród równie wścibskim sąsiadkom swój status majątkowy.
Nie inaczej było z naszymi staruszkami, które podobnie jak tłum od nobliwych matron, aż do nędznie wyglądających starowinek, wędrowały po straganach, kupując świeże warzywa, kolorowe tkaniny, przy okazji obgadując mieszkańców miasta Sith. Jeden z kramów przyciągnął uwagę babiszonów, wyróżniając barwnymi kwiatami wplatanymi w drewniane struktury pawilonu, a na stole rozstawiono szklane flakoniki, wypełnione cieczami, imitujące perłowe odblaski.
Właściciel stanowiska, wysoki elf, schludnie ubrany w tradycyjne szaty, charakterystyczne dla przedstawicieli jego rasy, zauważył je, po czym ruchem ręki zaprosił je do prezentacji produktów. – Zapraszam Panie do mojego straganu! Oferuję eliksiry lecznicze na choroby serca, płuc, czy też na wstydliwe przypadłości! – Jegomość z uśmiechem na twarzy, którego nie powstydziłby bawidamek, reklamował swój towar.
- Choroby wstydliwe? – wymruczała pod nosem Pani Ihrielli. – Żeby młodzi otwarcie tak chwalili się, że zarażają się syfem w tych przybytkach upadku moralnego…
Zanim zakończyła swój moralny obowiązek, czyli dbanie o przyzwoitość w miejscu publicznym, jej przyjaciółka zaciągnęła ją do kramu, z zainteresowaniem przyglądając się flakonikom. – Ile kosztują mikstury, proszę Pana?
- Drogie Panie! Ceny są stosunkowo wysokie jak na rynek mikstur, ale gwarantuję najwyższą jakość moich wyrobów. – Z torby podróżnej wyciągnął oprawione w ramki dyplomy ukończenia Akademii Medycznej, jak i ukończenia kursów udoskonalenia fachu alchemika. – Myślę, że specjalnie dla Pań jestem w stanie zaoferować zniżki.
- Świetnie! Może Pan wybierze coś odpowiedniego dla mnie…- plotkarska przyjaciółka odciągnięta gwałtownie na bok , zaprotestowała, przeklinając. – Byłam pierwsza!
- Czy Ty głupia jesteś kobieto?! Postradałaś rozum?! – zirytowana wymachiwała rękoma, zapominając, o wypełnionym koszyku, z którego powypadały produkty spożywcze. – Byś musiała zakupić całą aptekę z Twoim zdrowiem, a wątpię, że ten Jegomość posiada eliksir na wszystkie choroby, nawet na ból dupy, gdy zobaczysz, że Gerda ubrała lepszą suknie do świątyni!
- Droga Pani! – sprzedawca wkroczył dostojnym krokiem między kobietami.- Tak się składa, że mam doskonały produkt, który spełni Wasze oczekiwania. – Podrapał się po spiczastym uchu. – Co więcej! Pierwszą dawkę wydzielę całkowicie za darmo? Czyż to nie jest wspaniała oferta?
- Oczywiście!  Zgadzam się! – zawołała jedna ze starszych kobiet, a druga z nich pomyślała, gdzie tutaj jest haczyk w tej ponoć hojnej ofercie. Jednakże…Niech to stare próchno ryzykuje swoim zdrowiem, skoro tak nudzi się jej na stare lata…..

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ…
- Ha! Skoro już jesteś młoda, a ja nie, to wiesz co to oznacza? – zapytała Pani Ihrielli z anielskim uśmiechem na twarzy.
- Nie…?
- To oznacza, że teraz to ja jestem na szczycie plotkarskiej hierarchii, a Ty moja droga masz możliwość stworzenia sideł miłości na tego młodego strażnika! – i tym miłym podsumowaniem, poczęstowała już swoją przyjaciółkę dokładką szarlotki.